Stłuczka nie z naszej winy. Nic poważnego - małe wgniecenie, kilka rys i nic poza tym. Sprawca przekonuje, że nie ma sensu wzywać policji, ponieważ nic nikomu się nie stało, a szkody są małe i może je pokryć ze swojego ubezpieczenia. Czy należy i przede wszystkim czy można pójść mu na rękę?
W przypadku niewielkiej stłuczki wzywanie policji nie jest konieczne. Należy to zrobić w sytuacji, w której w skutek wypadku obrażeń doznali ludzie. Wtedy obecność municypalnych jest konieczna i prawnie wymagana. Zatem w przypadku niewielkiej stłuczka, gdzie nikt nie został poszkodowany, decyzja o tym, czy wzywać policję, należy do poszkodowanego. Sprawca z reguły nie chce oczywiście do tego dopuścić, ponieważ musiałby zapłacić mandat. Jako poszkodowani możemy mu iść na rękę, ale trzeba przy tym pamiętać o kilku ważnych rzeczach. Najistotniejszą z nich jest to, żeby zdobyć od sprawcy wyrażone na piśmie przyznanie się do winy. Bez tego nie mamy szans na uzyskanie odszkodowania.
Mamy pismo ze wszystkimi istotnymi informacji na temat sprawcy i z przyznaniem się do winy, więc teraz należy udać się do jego ubezpieczyciela i pokazać mu owo pismo. Kolejny krok to oględziny samochodu przez rzeczoznawcę, który określa, jak wysokie odszkodowanie się nam należy. Następnie możemy zacząć zabierać się za naprawę auta, czekając na wypłatę odszkodowania. Należne nam pieniądze powinniśmy dostać maksymalnie w ciągu 30 dni od momentu zgłoszenia szkody. Jeśli w trakcie naprawy zauważymy dodatkowe szkody, których w wycenie nie uwzględnił rzeczoznawca, należy przerwać naprawę i ponownie wezwać go na oględziny samochodu. W ten sposób można zagwarantować sobie dodatkowe środki na całkowite wyeliminowanie następstw zdarzenia.
Polecamy również wyliczenie stawki ubezpieczenia Link4, Liberty, Allianz, Aviva.